Dlaczego?
Których bliscy odepchnęli albo z nimi zerwali. I tego człowieka, który – cały zawęźlony cierpieniem – przerzuca na nędznym legowisku ciało, bardziej nieprzydatne dziś niż połamany wózek, i może wzywa śmierci, ale śmierć go odtrąca. I woła: „Dlaczego, Boże mój! Dlaczego!” Wszyscy oni są jak żołnierze rozbitej armii.
Ale ja ich zbiorę z powrotem i poprowadzę do zwycięstwa. Bo dla wszystkich armii przygotowane jest zwycięstwo, tyle że zwycięstwa bywają różne. Bo ci ludzie są, jak i tylu innych, tylko jednym odcinkiem procesu życia.
Z więdnącego kwiatu sypie się nasienie, nasiona butwiejąc wypuszczają łodygi, a z każdej pękającej poczwarki wysuwają się skrzydła. Czy nie wstyd wam, mówiłem im kiedyś, nienawiści, niesnasek i złości? Czy nie wygrażacie pięścią z powodu krwi wczoraj przelanej? Ze starcia możecie wyjść odnowieni, jak dziecko wychodzi z rozdartego lona, a owad -skrzydlaty i piękniejszy – z rozdartej poczwarki. Ale co zrozumiecie, patrząc przez pryzmat wczorajszego dnia i prawd, które pozostały już tylko pustą powłoką?